Przez lata filmy na podstawie gier były synonimem rozczarowania. Teraz widać zwrot. Twórcy przestali próbować wcisnąć 40 godzin rozgrywki w 110 minut. Zamiast tego wybierają seriale i skupiają się na rdzeniu opowieści: relacjach, świecie, stawkach.
Co decyduje o sukcesie?
– Szacunek do materiału: bohaterowie zachowują się „po swojemu”, a fabuła nie robi z gry dekoracji.
– Medium ma znaczenie: serial daje czas na oddech i budowanie więzi z widzem; film działa, gdy opiera się na prostym, mocnym rdzeniu.
– Casting: widz musi uwierzyć, że to „ta” postać, nie cosplay.
– Muzyka i detale świata: easter eggi cieszą fanów, ale nie mogą zastępować historii.
Dobre adaptacje robią jedną rzecz: wycinają mechanikę, zostawiają emocje. Rozdzielczość i klatki na sekundę ustępują miejsca scenom, po których coś w środku klika. Jeśli gra miała serce, ekran może je pokazać — pod warunkiem, że scenariusz nie ucieknie w checklistę.